Nazwy leków, które dla konsumentów są zwykłymi określeniami produktów, z punktu widzenia producentów mogą stanowić znaki towarowe – powszechnie wykorzystywane do ochrony nazw leków, kosmetyków czy żywności.
Spis treści
- Nazwy produktów leczniczych jako znaki towarowe – dlaczego podlegają szczególnej ochronie?
- Czy użycie nazwy leku w utworze muzycznym jest dozwolone?
- Nazwy leków w popkulturze – czego uczą nas dotychczasowe przykłady?
- Dlaczego producenci leków reagują na użycie swoich znaków w kulturze?
- Jak ocenić użycie nazwy leku w utworze „Zakochałem się pod apteką”?
Nazwy produktów leczniczych jako znaki towarowe – dlaczego podlegają szczególnej ochronie?
Nazwy produktów leczniczych bywają rejestrowane w urzędach patentowych jako znaki towarowe. Ochrona może obejmować zarówno oznaczenia fantazyjne, jak i oznaczenia zawierające elementy opisowe – o ile całość zachowuje zdolność odróżniającą. W praktyce nazwy te mają często ogromną wartość biznesową: budują rozpoznawalność, reputację i zaufanie pacjentów.
Warto jednak pamiętać, że nazwy substancji czynnych – czyli międzynarodowe nazwy farmaceutyczne, takie jak „paracetamol” czy „ibuprofen” – co do zasady nie mogą być rejestrowane jako znaki towarowe. Są to międzynarodowe nazwy niezastrzeżone, tzw. nazwy INN (ang. International Nonproprietary Name), które służą do jednoznacznego i opisowego określenia składnika leku. Jest to standard w branży farmaceutycznej, którego celem jest zapewnienie przejrzystości i ułatwienie komunikacji między lekarzami, farmaceutami oraz pacjentami. Z tego powodu rejestracja takich nazw jako znaków towarowych jest zasadniczo niedopuszczalna – tak, aby nie ograniczać dostępu do informacji o substancji czynnej i nie naruszać zasady równego dostępu do rynku dla wszystkich producentów leków zawierających ten sam składnik.
W wielu przypadkach nazwy leków działają w języku potocznym niemal jak synonimy kategorii: „na przeziębienie weź aspirynę”. To pokazuje, jak silnie bywają zakorzenione w świadomości konsumentów i jak istotnym aktywem mogą być dla producentów.
Dodatkowo rynek farmaceutyczny podlega szczególnym regulacjom wynikającym m.in. z ustawy Prawo farmaceutyczne oraz rozporządzeń Ministra Zdrowia dotyczących reklamy produktów leczniczych. Użycie nazwy leku w piosence jest możliwe, ale może podlegać ograniczeniom wynikającym zarówno z prawa znaków towarowych, jak i z przepisów dotyczących reklamy leków. Twórca może wspomnieć nazwę leku, o ile nie prowadzi to do odbioru przekazu jako reklamy, nie sugeruje powiązania z producentem oraz nie narusza renomy marki.
Dlatego właściciele znaków towarowych dla produktów farmaceutycznych często bardzo uważnie reagują na ich wykorzystanie – także w popkulturze.
Google news
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie, podatkach i księgowości! Zaobserwuj nas w Wiadomościach Google
Czy użycie nazwy leku w utworze muzycznym jest dozwolone?
Można używać nazwy leku w utworze muzycznym, jednak nie można robić tego w dowolny sposób – konieczne jest przestrzeganie zasad wynikających z ochrony znaków towarowych oraz (w określonych sytuacjach) przepisów o reklamie produktów leczniczych.
Wykonawca utworu może posługiwać się cudzym znakiem towarowym (np. nazwą leku), jeżeli jego wykorzystanie:
- ma charakter informacyjny lub fabularny (nie służy identyfikacji towaru w obrocie ani wskazaniu jego producenta),
- nie sugeruje komercyjnego powiązania ze znakiem lub jego właścicielem (np. współpracy, sponsoringu, licencji),
- nie narusza renomy oznaczenia ani dobrego imienia marki,
- nie przekształca utworu w formę reklamy produktu leczniczego.
Utwór muzyczny, który posługuje się nazwą leku w sposób informacyjny, fabularny lub artystyczny, bez elementu promocyjnego, nie jest z reguły traktowany jako użycie znaku towarowego „w funkcji znaku”. Kluczowe jest, czy odbiorca (słuchacz) może odebrać takie użycie jako reklamę albo jako sugestię, że mamy do czynienia z przekazem promocyjnym bądź wskazaniem na pochodzenie produktu. Jeśli nie – najczęściej nie mamy do czynienia z użyciem znaku towarowego w sensie prawnym, lecz z wykorzystaniem oznaczenia w innym charakterze.
Nazwy leków w popkulturze – czego uczą nas dotychczasowe przykłady?
W światowych przebojach muzycznych nazwy leków pojawiały się wielokrotnie. The Weeknd w „Heartless” odnosi się do Adderall (dostępny na receptę lek stymulujący, stosowany głównie w leczeniu ADHD), Drake w „Marvins Room” wspomina Xanax (lek stosowany w leczeniu stanów lękowych, ataków paniki oraz napięcia nerwowego), a Macklemore w „Starting Over” – Ambien (wydawany na receptę lek nasenny, ułatwiający zasypianie i poprawiający jakość snu). Same wzmianki zwykle nie są nielegalne, ale często wywoływały dyskusje, ponieważ zestawiały konkretne marki z kontekstami, które mogły być dla producentów wizerunkowo problematyczne. Mogły kojarzyć się z nadużywaniem substancji, imprezowym lub autodestrukcyjnym stylem życia czy trudnościami zdrowotnymi.
Prawo nie wymaga jednak od artystów udawania, że rzeczywistość nie istnieje. Leki są częścią codzienności i twórcy mogą umieszczać je w swoich narracjach. Kluczowe jest natomiast to, aby użycie oznaczenia nie miało charakteru promocyjnego i nie wykorzystywało renomy produktu w sposób nieuprawniony.
Dlaczego producenci leków reagują na użycie swoich znaków w kulturze?
Reakcje firm farmaceutycznych na użycie ich znaków towarowych często mają konkretne podstawy:
- znaki farmaceutyczne są wyjątkowo narażone na tzw. rozmycie, czyli utratę zdolności odróżniającej – w efekcie konsumenci przestają kojarzyć nazwę z konkretnym producentem, a zaczynają traktować ją jako określenie ogólne. W niektórych krajach i kontekstach jako przykład ryzyka uogólnienia wskazuje się m.in. „aspirynę”, która potocznie bywa używana jako określenie ogólne na leki zawierające kwas acetylosalicylowy, mimo że nazwa ta może funkcjonować jako znak towarowy;
- przepisy sektorowe ograniczają reklamę leków w określonych kontekstach, np. nie wolno sugerować, że lek jest najlepszym wyborem, można go stosować bez konsultacji z lekarzem, czy że zapewni sukces towarzyski. W przypadku piosenki, która wykorzystuje nazwę leku w sposób narracyjny lub artystyczny – bez elementu promocyjnego – zasadniczo nie dochodzi do naruszenia tych zakazów, o ile odbiorca nie odczytuje tego jako przekazu reklamowego. Utwór mógłby jednak zostać zakwalifikowany jako reklama naruszająca zakazy, gdyby przedstawiał lek w sposób sugerujący wyjątkową skuteczność lub bezpieczeństwo, zachęcał do stosowania (w tym nadużywania) albo przedstawiał lek jako element stylu życia prowadzącego do sukcesu czy atrakcyjności;
- negatywne skojarzenia w popkulturze mogą osłabić reputację marki – utwory muzyczne, w których pojawiają się nazwy leków w kontekście nadużywania lub nieodpowiedzialnego stylu życia, mogą utrwalać niekorzystne stereotypy na temat produktu. W rezultacie konsumenci zaczynają postrzegać markę przez pryzmat negatywnych konotacji, co może wpływać zarówno na decyzje zakupowe, jak i na ogólny wizerunek firmy;
- w branży farmaceutycznej, gdzie konkurencja jest duża, a decyzje zakupowe bywają podejmowane na podstawie rekomendacji, opinii czy doświadczeń, reputacja produktu odgrywa kluczową rolę. Dlatego producenci podejmują działania, aby chronić swoje znaki przed niepożądanym użyciem – zarówno w reklamach, jak i w kontekstach artystycznych czy informacyjnych. Utrata renomy znaku może prowadzić do spadku zaufania do całej marki, co z kolei wpływa na sprzedaż oraz postrzeganie firmy w środowisku medycznym i społecznym.
Jak ocenić użycie nazwy leku w utworze „Zakochałem się pod apteką”?
W przypadku omawianego utworu mamy do czynienia z użyciem oznaczenia w kontekście narracyjnym i emocjonalnym, typowym dla twórczości muzycznej. Nie pojawia się sugestia współpracy z producentem ani elementy zachęty do zakupu czy reklamy produktu leczniczego, co przemawia za tym, że takie wykorzystanie nazwy leku może być oceniane jako dopuszczalne w ramach użycia informacyjnego/fabularnego.
Kancelaria Prawna Grant Thornton pomoże Ci w zgłoszeniu Twojego znaku towarowego. Jeśli chcesz się dowiedzieć ile wyniosą opłaty urzędowe związane ze zgłoszeniem znaku – skorzystaj z naszego kalkulatora: Kalkulator opłat urzędowych za znaki towarowe