fbpx

GrantThornton

Treść artykułu

Powszechnie przyjmuje się, że przed sprzedażą, spółka komandytowa powinna zostać przekształcona w spółkę kapitałową (spółkę z o.o. lub spółkę akcyjną). Czy jest to jednak konieczne? Praktyka ta wynikała z faktu, iż do niedawna sprzedaż spółki komandytowej opodatkowana była według skali podatkowej, co w znacznej większości przypadków wiązało się z zastosowaniem do tego rodzaju transakcji stawki podatku 32%. Zmiany przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, które weszły w życie z początkiem 2021 r. zdają się jednak eliminować powyższą niedogodność . Warto zatem pochylić się nad zagadnieniem sprzedaży spółki komandytowej i odpowiedzieć na pytanie, jaka jest specyfika takiej transakcji i ewentualne ryzyka z nią związane, a przede wszystkim, czy jest ona opłacalna dla jej stron.

Opodatkowanie sprzedaży spółki komandytowej

Zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w brzmieniu obowiązującym do grudnia 2020 r., dochód ze sprzedaży ogółu praw i obowiązków wspólnika spółki komandytowej (OPIO) opodatkowanych był według skali podatkowej. Sytuacja ta była zatem bardzo niekorzystna z perspektywy wspólnika występującego ze spółki, albowiem w praktyce najczęściej oznaczała opodatkowanie dochodu uzyskanego z takowej sprzedaży według stawki 32%.

Nowelizacja przepisów ww. ustawy, która weszła w życie z początkiem 2021 r. doprowadziła do zrównania zasad opodatkowania w zakresie sprzedaży spółek komandytowych ze sprzedażą udziałów w spółkach z o.o. Oznacza to, że dochody z tej transakcji powinny być traktowane jako dochody z odpłatnego zbycia udziałów (akcji) i opodatkowane według stawki 19%. Tym samym nowelizacja przepisów usunęła dotychczasową nieefektywność podatkową dla przeprowadzenia sprzedaży spółki komandytowej, która dla wielu wspólników takich spółek mogła być barierą nie do zaakceptowania.

Nie oznacza to jednak, że pomiędzy transakcjami tego rodzaju, a transakcjami, których przedmiotem są udziały lub akcje można postawić znak równości. Z uwagi na specyfikę spółek komandytowych, przy sprzedaży OPIO należy wziąć pod uwagę szereg okoliczności, które zostaną szerzej przybliżone w dalszej części niniejszego artykułu.

Sprawdź Sprzedaż firmy Grant Thornton

Sprzedaż spółki komandytowej a postanowienia umowy spółki

Ogół praw i obowiązków wspólnika spółki komandytowej może być przeniesiony na inną osobę wyłącznie po spełnieniu dodatkowych warunków. Przede wszystkim taką możliwość musi dopuszczać umowa spółki. Jeżeli zatem postanowienia owego dokumentu korporacyjnego milczą na ten temat, lub wprost wskazują, że przeniesienie OPIO na inną osobę nie jest możliwe, przed przystąpieniem do transakcji konieczna będzie zmiana umowy spółki. Aby to uczynić konieczna jest natomiast zgoda wszystkich wspólników spółki, chyba że jej umowa stanowi inaczej.

Zgoda wszystkich wspólników jest również konieczna dla dokonania samej czynności zbycia ogółu praw obowiązków w spółce komandytowej. W tym przypadku umowa spółki także może przewidywać odmienne zasady, w szczególności wskazywać, że zgoda ta nie jest konieczna lub, że wystarczające jest uzyskanie zgody większości wspólników.

Konieczność istnienia dwóch wspólników i niepodzielność OPIO

W transakcjach M&A inwestor częstokroć pozostaje zainteresowany uzyskaniem pełnej kontroli nad danym podmiotem. Niestety w odróżnieniu od spółek kapitałowych, przepisy dotyczące spółek osobowych (w tym spółek komandytowych) nie dopuszczają możliwości istnienia w ich strukturach wyłącznie jednego podmiotu. Tym samym, przynajmniej w teorii, nie jest możliwe nabycie praw i obowiązków wszystkich wspólników przez jednego inwestora. Tylko w teorii, albowiem w praktyce możliwe jest wykorzystanie przez inwestora spółki celowej, nad którą inwestor sprawuje kontrolę i za pośrednictwem której nabędzie on ogół praw i obowiązków wspólnika. Rozwiązanie to wiąże się co prawda ze wzrostem kosztów związanych z transakcją po stronie kupującego, wynikających z koniecznością utrzymywania dodatkowego podmiotu. Wydatek ten jest jednak nieznaczny w porównaniu z nakładami, jakie wiążą się z koniecznością przeprowadzenia kosztownego i czasochłonnego procesu przekształcenia spółki w spółkę z o.o. Należy przy tym zauważyć, iż w praktyce po stronie komplementariusza najczęściej występuje już spółka z o.o., tym samym zakup spółki komandytowej może polegać z jednej strony na nabyciu przez inwestora OPIO komandytariusza, z drugiej zaś na zakupie udziałów spółki z o.o. będącej komplementariuszem.

Pewien mankament pojawia się w przypadku transakcji, których struktura zakłada pozostanie dotychczasowego wspólnika w spółce. Sytuacja taka może mieć miejsce np. w przypadku przedsięwzięć typu joint-venture, jak również w przypadku, w którym inwestor zamierza skorzystać z doświadczenia dotychczasowego wspólnika i jego znajomości rynku oraz otoczenia biznesowego, w którym spółka funkcjonuje, a pozostawienie dotychczasowego wspólnika w spółce – przeważnie z niewielkim udziałem w zysku – pełni niejako funkcje motywującą. Niestety ogół praw i obowiązków wspólnika spółki osobowej jest niepodzielny, co oznacza, że na gruncie obecnie obowiązujących przepisów nie jest możliwa sprzedaż wyłącznie części OPIO, a zbycie owych praw i obowiązków zawsze wiąże się z wystąpieniem wspólnika ze spółki. Możliwe jest oczywiście powtórne przystąpienie sprzedającego do spółki, jednakże wiąże się to z koniecznością wniesienia przez niego dodatkowego wkładu, jak wymaga zmiany umowy spółki, a dodatkowo należy mieć pieczę nad elementem podatkowym takiego wtórnego przystąpienia.

Ważny fragment

Należy także pamiętać, że przepisy dotyczące spółek komandytowych nie przewidują funkcjonowania w ich ramach instytucji takich jak zarząd, zgromadzenie wspólników, udziały odzwierciedlające prawa głosu etc.

W spółkach z o.o. instytucje te stanowią podstawowe elementy pozwalające na kształtowanie ładu korporacyjnego spółki przez uczestników wspólnego przedsięwzięcia biznesowego, w szczególności w zakresie wzajemnego podziału kompetencji oraz reguł dotyczących podejmowania decyzji w spółce i odpowiedzialności za poszczególne obszary jej funkcjonowania. Zdaje się, że potencjalne problemy związane z brakiem wspomnianych instytucji w ramach spółek komandytowych mogą zostać rozwiązane przez odpowiednie ukształtowanie postanowień umowy spółki. Wprowadzając rozwiązania „niestandardowe” do dokumentów korporacyjnych spółki komandytowej należy jednak każdorazowo rozważyć, czy z uwagi na specyfikę tej formy prawnej, owe mechanizmy będą prawnie skuteczne.

Sprawdź Doradztwo prawne w transakcjach (M&A) Grant Thornton

Odpowiedzialność kupującego i sprzedającego za zobowiązania spółki komandytowej

Jedną z najistotniejszych kwestii, które powinny być brane pod uwagę przy transakcjach, których przedmiotem jest OPIO, jest z pewnością kwestia odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Tematyka ta jest ściśle powiązana ze specyfiką spółek komandytowych i powinna zostać rozważona, zarówno z perspektywy kupującego, jak i sprzedającego.

Komplementariusze spółki komandytowej odpowiadają za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem. Odpowiedzialność ta ma charakter subsydiarny względem spółki, co oznacza, iż wierzyciele spółki będą mogli żądać zaspokojenia się z majątku osobistego jej wspólników jedynie w przypadku, w którym egzekucja z majątku spółki okaże się nieskuteczna. Okoliczność ta z pewnością powinna zwrócić uwagę inwestora, co nie oznacza jednak, iż musi on przyjmować na siebie pełne ryzyko związane z działalnością prowadzoną przez spółkę. Rozwiązaniem powyższego problemu  ponownie może okazać się wykorzystanie celowej spółki z o.o., której wspólnicy nie odpowiadają za zobowiązania spółki oraz zakup OPIO za jej pośrednictwem. Spółka celowa będzie stanowić zatem swoistą tarcze, chroniącą majątek inwestora przed wierzycielami spółki.

Warto także zwrócić uwagę na zasady odpowiedzialności komandytariuszy w spółce komandytowej. Odpowiedzialność tej kategorii wspólników jest ograniczona, przy czym na faktyczny jej zakres mają wpływ dwa czynniki. Pierwszym z nich jest tzw. suma komandytowa, czyli wskazana w umowie spółki kwota, wyznaczająca maksymalną wysokości osobistej odpowiedzialności komandytariusza za zobowiązania owego podmiotu. Jednocześnie przepisy kodeksu spółek handlowych przewidują, iż komandytariusz jest wolny od odpowiedzialności w granicach wartości wkładu wniesionego do spółki. Powyższe oznacza, iż faktyczny zakres osobistej odpowiedzialności komandytariusza za zobowiązania spółki komandytowej wyznacza różnica pomiędzy sumą komandytową a wkładem wniesionym przez tego wspólnika do spółki.

Ważny fragment

W przypadku, w którym suma komandytowa jest mniejsza bądź równa wartości owego wkładu, komandytariusz nie odpowiada za zobowiązania spółki majątkiem prywatnym.

Okoliczność ta powinna zostać zweryfikowana przez inwestora przed transakcją, najlepiej na etapie badania treści umowy spółki w ramach due diligence, albowiem późniejsze obniżenie sumy komandytowej nie ma skutku prawnego wobec wierzycieli, których wierzytelności powstały przed chwilą wpisania obniżenia do rejestru przedsiębiorców.

Odnosząc się do odpowiedzialności za zobowiązania spółki komandytowej z perspektywy sprzedającego wskazać należy, iż co do zasady, odpowiedzialność ta nie ustaje z chwilą zamknięcia transakcji. Zgodnie bowiem z przepisami kodeksu spółek handlowych, w przypadku przeniesienia ogółu praw i obowiązków wspólnika na inną osobę, za zobowiązania występującego wspólnika związane z uczestnictwem w spółce osobowej (w tym komandytowej) i zobowiązania tej spółki odpowiadają solidarnie występujący wspólnik oraz wspólnik przystępujący do spółki. Oznacza to, iż potencjalny wierzyciel spółki będącej przedmiotem akwizycji, będzie mógł dochodzić swoich roszczeń także od sprzedającego, oczywiście pod warunkiem, że przysługująca mu wierzytelność powstała przed zamknięciem transakcji. Wydawać by się mogło, iż okoliczność ta powinna przekreślać omawianą strukturę transakcji w oczach sprzedającego. Nic bardziej mylnego. Należy zauważyć, iż bardzo podobnie kształtuje się podział odpowiedzialności pomiędzy zbywcą i nabywcą w transakcjach typu asset deal, których przedmiotem jest przedsiębiorstwo. Tego typu transakcje są natomiast stosunkowo powszechnym zjawiskiem na rynku M&A i wypracowane w ich ramach mechanizmy pozwalają na skuteczną ochronę interesów dotychczasowych wspólników. Cóż zatem powinien uczynić sprzedający, aby ochronić swój spokojny sen po transakcji. Remedium na ową sytuację stanowi właściwe ukształtowanie postanowień umowy sprzedaży OPIO. Kupujący powinien bowiem zobowiązać się w ramach tejże umowy do zwolnienia sprzedającego z obowiązku świadczenia na rzecz wierzycieli spółki w określonym zakresie, natomiast odpowiedzialność zbywcy względem nabywcy za stan owych zobowiązań powinna zostać ukształtowana jako odpowiedzialność gwarancyjna za oświadczenia i zapewnienia, złożone w tym zakresie w ramach umowy inwestycyjnej.

Sprawdź Sprzedaż firmy Grant Thornton

Udział notariusza w transakcji i konieczność zmiany umowy spółki

W przeciwieństwie do sprzedaży udziałów w spółce z o.o., przepisy kodeksu spółek handlowych nie przewidują konieczności zachowania formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonym dla zbycia ogółu praw i obowiązków w spółkach komandytowych. Należy jednak zaznaczyć, że udział notariusza w takiej transakcji, jak również poświadczenie podpisów stron, nie tylko nadaje owej czynności doniosłego charakteru, może mieć także znaczenie praktyczne. Warto bowiem zwrócić uwagę, iż pomiędzy zawarciem umowy sprzedaży OPIO a ujawnieniem danych nowych wspólników w rejestrze przedsiębiorców może upłynąć nawet miesiąc (a z uwagi na tempo działania sądów rejestrowych, nierzadko nawet dłuższy okres). W tym czasie umowa inwestycyjna będzie zatem jedynym „dowodem”, iż inwestor lub jego spółki celowe, pozostają wspólnikami owego podmiotu. Poświadczenie wspomnianego dokumentu przez notariusza może istotnie wpłynąć na jego wiarygodność w oczach kontrahentów spółki, w szczególności wśród banków i pozostałych instytucji finansowych i znacznie ułatwić inwestorowi prowadzenie działalności w ramach tego podmiotu we wspomnianym „okresie przejściowym”.

Ważny fragment

Należy przy tym pamiętać, że treść umowy inwestycyjnej może zawierać informacje wrażliwe, niejawne i stanowiące tajemnicę przedsiębiorstw stron.

Dlatego z praktycznego punktu widzenia, lepszym rozwiązaniem jest sporządzenie krótkiego oświadczenia potwierdzającego dokonanie transakcji. Notarialne poświadczenie takiego dokumentu również wpłynie pozytywnie na jego wiarygodność. Alternatywnym rozwiązaniem może być też dokonanie zmiany umowy spółki i ujawnienie w niej nowych wspólników, przy czym czynność ta również będzie wymagała obecności notariusza.

Warto zauważyć, iż przepisy prawa, co do zasady, nie przewidują obowiązku zmiany umowy spółki komandytowej po transakcji. Nowi wspólnicy spółki zostaną bowiem ujawnieni w rejestrze przedsiębiorców, co powinno stanowić wystarczający dowód na przejście praw i obowiązków wspólników na nowy podmiot z perspektywy kontrahentów spółki. Należy jednak wskazać, że  w przypadku spółek komandytowych, firma spółki powinna zawierać nazwisko lub nazwę przynajmniej jednego komplementariusza. Tym samym, w przypadku transakcji, których skutkiem będzie przejęcie pełnej kontroli nad spółką przez nowy podmiot (podmioty), zmiana umowy spółki będzie nieunikniona (z wyłączeniem przypadków, w których komplementariuszem jest spółka z o.o., a struktura transakcji zakłada nabycie udziałów w tej spółce przez inwestora). Należy pamiętać, że zmiana umowy spółki komandytowej zawsze wymagać będzie udziału notariusza.

Sprzedaż spółki komandytowej – co do zasady – zdaje się być pozbawiona szczególnych ryzyk prawnych, które w sposób istotny różnicowały ową transakcję od sprzedaży udziałów w spółce z o.o.. Pewne mankamenty, które wynikają ze specyfiki podmiotów tego rodzaju mogą bowiem zostać wyeliminowane przy zastosowaniu odpowiednich rozwiązań prawnych. Oczywiście każdy przypadek należy oceniać odrębnie, biorąc pod uwagę jego specyfikę, dlatego zasadnym wydaje się zaangażowanie w transakcję tego rodzaju doświadczonych doradców, którzy pomogą wypracować najbardziej korzystna strukturę transakcji uwzględniającą interesy oraz potrzeby stron.

Niniejsza publikacja została sporządzona z najwyższą starannością, jednak niektóre informacje zostały podane w formie skróconej. W związku z tym artykuły i komentarze zawarte w „Newsletterze” mają charakter poglądowy, a zawarte w nich informacje nie powinny zastąpić szczegółowej analizy zagadnienia. Wobec powyższego Grant Thornton nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek straty powstałe w wyniku czynności podjętych lub zaniechanych na podstawie niniejszej publikacji. Jeżeli są Państwo zainteresowani dokładniejszym omówieniem niektórych kwestii poruszonych w bieżącym numerze „Newslettera”, zachęcamy do kontaktu i nawiązania współpracy. Wszelkie uwagi i sugestie prosimy kierować na adres jacek.kowalczyk@pl.gt.com.

Najczęściej czytane